🌘 Byłem Przybyszem A Przyjęliście Mnie
Mateusza Rozdział 25: Bo byłem głodny , a daliście Mi jeść ; byłem spragniony , a daliście Mi pić ; byłem przybyszem , a przyjęliście Mnie ; byłem nagi , a przyodzialiście Mnie ; byłem chory , a odwiedziliście Mnie ; byłem w więzieniu , a przyszliście do Mnie ".
"BYŁEM PRZYBYSZEM, A PRZYJĘLIŚCIE MNIE" Chrześcijanie. Polscy patrioci. Tak lubią o sobie mówić. Matki, ojcowie, kochający dzieci. Swoje, nie
RT @_2MadSteven: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie!"
Sąd Ostateczny. 25 35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; 36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie". ← Mt 24. Mt 26 →.
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie (Mt 25,35). I jest czymś ważnym dla naszego życia wiary przyjęcie do głębi naszego serca tych słów Jezusa: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40).
Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: «Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom. Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie?
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście
RT @JachiraKlaudia: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!()Byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną." 07 Oct 2022 16:46:42
5qt3oxB.
EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 7 listopada 2021 XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA Mk 12, 38-44 Jezus, nauczając rzesze, mówił: «Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok». Potem, usiadłszy naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie». Wdowy, podobnie jak sieroty, objęte są szczególną Bożą opieką. Nie mają, bowiem znikąd pomocy. Żyją z Opatrzności Bożej, często modląc się i ufając Bogu, że podtrzyma ich życie. Słyszymy często w Starym Testamencie: „On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom (Pwt 10,18)”, “Ojcem dla sierot i dla wdów opiekunem jest Bóg w swym świętym mieszkaniu (Ps 68)”, „Pan strzeże przychodniów, chroni sierotę i wdowę” (Ps 146,9) – jak słyszymy w dzisiejszym psalmie. Psalm 146 opiewa wielkie zainteresowanie Boga losem sierot i wdów. On jest wierny w swoim słowie, które zaraz przekuwa na działanie. Dziś w Pierwszej Księdze Królewskiej czytamy o proroku Eliaszu. To jeden z najznamienitszych proroków w Izraelu. Czynił wielkie znaki w imię Boże. Zapamiętano go jako niezwykle złączonego z Bogiem. Jego wyjątkowość musiała przejawić się nawet w odmiennym sposobie śmierci, zapisanym jako wzięcie Eliasza do nieba. Spotykamy proroka w Sarepcie Sydońskiej, w mieście poza granicami Izraela, a więc w miejscu pogańskim. Izraelici odeszli od Boga i szukając dobrobytu zapominali o wierze i moralności. W związku z tym cały tamtejszy obszar ziemi został poddany przez Boga trzy i półletniej suszy, która w konsekwencji spowodowała wielki głód. Ludzie przemieszczali się w poszukiwaniu pożywienia, emigrowali do innych krajów, a bardzo liczni pozostali w swoich domach i cierpieli niedostatek. W szczególnie ciężkiej sytuacji były wdowy i sieroty. Jedną z nich spotyka właśnie Eliasz. Przyszedłszy do jej miasta ujrzał ją zbierającą drwa. Prorok poprosił o wodę, którą kobieta posłusznie chciała przynieść, ale kiedy dodał prośbę o chleb, wdowa nie wytrzymała i wylała ze swojego serca cały swój żal. Wyrzuciła z siebie lęk o przyszłość, o życie swoje i swojego syna. Widzimy, że w sytuacji kryzysowej nie myśli tylko o sobie, ale jako kochająca matka troszczy się o życie swojego dziecka. Dostrzegając ten przejaw miłości ludzkiej, Eliasz zapowiada opiekę Bożą względem nich: Oto nie zabraknie im mąki, ani oliwy, i będą w stanie przeżyć klęskę głodu, bo Pan tak mówi. Z ust Bożych wychodzi zapewnienie. Pan okazuje łaskawość. Ukazują się nam dziś w czytaniach dwie wdowy, a łączy jedna postawa ofiarności i gotowości pomocy. Pierwsza wdowa z Sarepty jest poganką, którą Bóg obarczył ryzykownym dla niej obowiązkiem utrzymania Jego proroka bez ludzkich rękojmi. Mogła się ona oprzeć tylko na zawierzeniu Bogu, który dał jej zapewnienie przez proroka. Ona podjęła to ryzyko, a po wiekach została uznana za przedmiot wyboru Bożego (por. Łk 4,26). Wdowa z Ewangelii nie słyszała jak tamta żadnych obietnic, żaden też cud nie potwierdził słuszności jej ryzyka. Pochwały Pańskiej o sobie wypowiedzianej tylko do uczniów mogła nie usłyszeć. Jej ryzyko i bezinteresowność wobec Boga osiągnęły swoisty absolutny szczyt. Zasadniczą postawę wobec każdego człowieka powinno wyrażać pytanie: „Czy mogę ci przyjść w czymś z pomocą?” Niezwykle ważna jest gotowość ofiarowania drugim swego czasu, kiedy pozornie go brak: „Jeśli kochasz czas zawsze odnajdziesz / nie mając nawet ani jednej chwili / na spotkanie na list spowiedź na obmycie rany / na smutku w telefonie długie pół minuty” (ks. J. Twardowski). Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej staje się coraz bardziej dramatyczna i mimo śmierci kolejnych uchodźców organizacje humanitarne nie są dopuszczane, aby udzielić pomocy koczującym. Co Kościół może zrobić w tej sprawie? Pomoc humanitarna dzieciom, kobietom i całym rodzinom jest pilną potrzebą chwili. Jest to elementarny uczynek miłosierdzia. Przewodniczący Episkopatu Polski zaapelował do władz o korytarze humanitarne, o delokację i przede wszystkim o pomoc humanitarną i medyczną. Jeśli na granicy staje człowiek i prosi o azyl, mamy obowiązek go przyjąć. […] Wzbudzanie niechęci wobec uchodźców jest niechrześcijańskie i niekościelne. […] Teraz ktoś zauważył, że na temacie migrantów można zbić kapitał polityczny i tworzy się politykę strachu, wykorzystując powszechną niechęć do budowania wielokulturowego i wieloreligijnego społeczeństwa. – mówił (KAI oraz Więzi) bp. Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady KEP ds. Migrantów, Turystyki i Pielgrzymek. Dziś nadszedł czas, by każdy chrześcijanin w Polsce zrobił sobie rachunek sumienia ze słów Chrystusa: „Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie”.
Nikt nigdy nie wie z jakiego powodu ludzie emigrują, być może w tych biednych imigrantach na granicy, oprócz budzących strach ekstremistów, są również chrześcijanie, którzy szukają lepszego domu. A może po prostu zwyczajni ludzie, tacy jak ja i ty, którym wymarzył się lepszy świat. Ktoś napisał na facebook’u, że Polacy też byli uchodźcami, a ja pójdę dalej: Pan Jezus jako dziecko z Maryją i Józefem też byli uchodźcami w Egipcie. Może ktoś nie chce ujawniać swojego wyznania ze względów bezpieczeństwa i nie może powiedzieć, po co przemierza pół świata by dotrzeć do bezpiecznego dla siebie i rodziny kraju. Jest mi przykro i wstyd. Przykro – bo nie wiem, co czeka tych ludzi po powrocie w rodzinne strony. Wstyd – przede wszystkim za siebie, że potrafię pisać takie słowa, a nie wiem, czy podjęłabym się przyjąć choć jedną osobę czy rodzinę i pomóc jej w utrzymaniu. Wiem, Polski na to nie stać. I jak zawsze myślałam o sobie jako osobie o prawicowych poglądach, to dziś nie wiem gdzie stoję. Myślę, że Chrześcijanin powinien być Chrześcijaninem i kierować się Ewangelią w wyborach życiowych. Wiem, to nie jest takie proste. Pojawia się też wątek braci Żydów, którego pewnie lepiej nie poruszać. Niektórzy mają dług wobec tego narodu. Dług moralny. Dlatego myślę, że warto brać przykład z tego, co było dobre w historii, a unikać sytuacji, za które musielibyśmy okryć się rumieńcem wobec współbrata tj. drugiego człowieka. Zresztą Chrześcijanie też emigrowali, choćby Purytanie z Wysp Brytyjskich do Ameryki. Migracje ludności były zawsze. Dlaczego Polska tak bardzo boi się o swoją niepodległość? Może już czas, by jako naród chrześcijański, zacząć wydawać owoce? „Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;byłem spragniony, a daliście Mi pić;byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;byłem chory, a odwiedziliście Mnie;byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. ” Mt 25,35-40
byłem przybyszem a przyjęliście mnie